piątek, 26 stycznia 2018

#24 Mixa

Balsam do ciała. Regeneracja. 

Jakiś czas temu udało mi się dołączyć do grona testerek balsamu do ciała firmy Mixa. Jeśli mam być szczera minęło na prawdę sporo czasu, ale to może i nawet lepiej, bo mam na prawdę przetestowany ten produkt. 

Na początek kilka słów o samej marce MIXA 
Marka powstała w 1924 roku we francuskich aptekach. Pierwsze wypuszczone na rynek produkty były przeznaczone do pielęgnacji wrażliwej i delikatnej skóry niemowląt. W oparciu o te produkty rozpoczęto produkcję produktów pielęgnacyjnych dla osób w każdym wieku. Ich wspólną cechę jest skuteczność i troska o optymalną tolerancję skóry wrażliwej. 

Jeśli chodzi o sam produkt który otrzymałam do przetestowania jest to balsam do ciała Regeneracja. Pojemność produktu to 400 ml i wygodny aplikator co zdecydowanie jest wielkim plusem. Konsystencja balsamu jest optymalna, ani nie jest za gęsty, ani też za rzadki tak żeby się rozlewał. Zapach zdecydowanie wspaniały doskonale kojarzy mi się z produktami dla niemowląt, delikatny i przyjemny. Balsam rozprowadza się bardzo dobrze, wchłania się wręcz natychmiastowo przez co nie trzeba czekać z ubieraniem się. Nie pozostawia klejącej powłoki na skórze, a wręcz gładką, delikatną, przyjemną i niesamowicie lekką praktycznie nie wyczuwalną. Koi i nawilża. Zdecydowanym plusem tego produktu jest skład, brak parabenów i alkoholu. W składzie znajduje się nawilżająca gliceryna oraz mleko owsiane. Przez taki skład i testy ryzyko wystąpienia alergii jest zminimalizowane. 

A teraz co do samego testowania i rezultatów. 
Produktu używam prawie codziennie od października z miesięczną przerwą. Posiadam skórę suchą i nie znalazłam na rynku zbyt wielu produktów które by temu sprostały i faktycznie pomogły dlatego z reguły trzymam się w kręgu swoich ulubieńców. Po przeczytaniu informacji zamieszczonych na opakowaniu balsamu jeszcze bardziej chciałam go przetestować. I tu wielki plus. Nie zawiodłam się. Tak jak producenci obiecują, że jest to produkt przeznaczony do kuracji bardzo przesuszonej skóry w celu odżywczo-regeneracyjnym. Tak też było. Już po miesiącu stosowania zauważyłam zmiany i polubiłam się z tym produktem. Faktycznie widzę różnicę. jeśli chodzi o wydajność produktu to jest zdecydowanie bardzo dobra. Po stosowaniu ok 3 miesiące posiadam nadal połowę produktu. 

Podsumowanie.
Ogólna ocena produktu to 9/10
Jestem zdecydowanie na tak. ten produkt trafia na listę moich ulubieńców. Posiada wiele plusów jedynym minusem dla niektórych może być cena ponieważ znajduje się ona w okolicach 30 zł co za balsam do ciała to na prawdę sporo, ale porównując do jakości i wydajności na prawdę warto zainwestować. Polecam szczególnie posiadaczom skóry suchej i bardzo suchej. 


Już wkrótce kolejne recenzje produktów! 

Zapraszam na mojego instagrama: Suzieee_xx Snap: Suzieee_xx


środa, 17 stycznia 2018

#23 Madeira

Jeśli uwielbiasz wiosnę Madera jest miejscem dla Ciebie. To wyspa wiecznej wiosny.

Jakiś czas temu miałam okazję wybrać się na Maderę. Był to jeden z moich podróżniczych celów tegorocznego wyjazdu na Erasmusa i udało się. Spędziłam tam w sumie 5 dni. Pojechałam razem z trzeba dziewczynami które również są uczestniczkami programu Erasmus w Portugalii. 

Może od początku. Leciałyśmy brytyjskimi liniami lotniczymi easyJest z Porto prosto na Maderę. I pierwszą rzeczą jaka mnie zachwyciła było lotnisko. Jest to najniebezpieczniejsze lotnisko na całym świecie, a dlaczego? Można to lotnisko porównać do molo. Wielkie pale wbite w ocean i jeden pas zarówno do lądowania jak i do startu, nad brzegiem wyspy. Mi się bardzo podobało, ale dla kogoś kto boi się latać nie było to najwspanialsze przeżycie. 


Na wyspie spędziłyśmy pięć pełnych dni. Szóstego rano wracałyśmy. 
Jeśli chodzi o zakwaterowanie to lubię korzystać z aplikacji Airbnb. Tak też było i tym razem. Znalazłyśmy dość miły nocleg w dobrej lokalizacji i przede wszystkim bardzo dobrej cenie. Było to bardzo fajne doświadczenie, próbowałyśmy lokalnych potraw, uczestniczyłyśmy w porannych zajęciach jogi, ale największe wrażenie na mnie i tak zrobił przydomowy ogródek w którym rosło mnóstwo warzyw, przypraw, aloes i najlepsze drzewo awokado. Uwielbiam awokado, a takie prosto z drzewa zdecydowanie smakuje całkiem inaczej niż kupione w sklepie. 

Czasu nie marnowałyśmy niezależnie od pogody zwiedzałyśmy. Bardzo istotnym elementem naszej wycieczki było wynajęcie samochodu, bez niego było by ciężko i na pewno nie zobaczyły byśmy tak wielu miejsc. 
Miejsce które najbardziej mi się podobało to wzgórze na którym znajdował się taras ze szklaną podłogą. Pogoda nam w tym dniu bardzo dopisała bo było ponad 20 stopni, a widok? Wspaniały. Taras znajdowała się na skraju wyspy tak, że stojąc na szklanej podłodze widziało się dość stromą skarpę i ocean.







Jeśli chodzi o Maderę to głównie zwiedza się tam naturę, wzgórza, jeziora, ale i centrum Funchal gdzie znajduje się wiele kościołów, pomników, muzeum wina czy też port, park i targ. 





Jeśli chodzi o te bardziej naturalne miejsca to półwysep świętego Wawrzyńca, jaskinia, park tropikalny na wzgórzu i ogólnie wile pięknych widoków wystarczy tylko mała przejażdżka wybrzeżem. 



Nie można też zapomnieć o gwieździe piłki nożnej której nie jedno miejsce na tej wyspie jest poświęcone. Portugalczycy uwielbiają tego człowieka do tego stopnia, że w Funchal miejscu jego urodzenia stoją jego pomniki, jest jego muzeum, jego wizerunek można zobaczyć wszędzie, a lotnisko jest nazwane jego imieniem. Mowa tu o piłkarzu Realu Madryt Cristiano Ronaldo. 






 Jednym z bardziej niesamowitych przeżyć z tego wyjazdy był fakt, że cała wyspa powoli przygotowywała się do Świąt Bożego Narodzenia. Co w tym niesamowitego? Było dziennie około 20 stopni, na jarmarku świątecznym sprzedawano nalewki i storczyki, kwiaty kwitły, słońce świeciło, a ja stałam przy wielkim mikołaju. Dla kogoś komu Boże Narodzenie kojarzy się z zimą i śniegiem było to niesamowite. 




Podsumowując! Madera to piękne miejsce. Zdecydowanie jeśli ma się okazję tam wybrać polecam jak najbardziej, ale czy wrócę tam jeszcze raz? Raczej nie. Wydaje mi się, że zobaczyłam to co miałam zobaczyć i na tym koniec. Nie skradło to miejsce mojego serca na tyle bym wybrała się tam jeszcze raz, ale kto wie. 


Zapraszam na mojego instagrama: Suzieee_xx Snap: Suzieee_xx



środa, 10 stycznia 2018

#22 2018

Niby nowy rok nowa ja. Niby takie gadanie, a ja jednak czuję, że poprzedni rok czegoś mnie nauczył, przez co w jakiś sposób się zmieniłam. Może nie uważam się za "Nową", ale na pewno coś jest we mnie nowego.

Może zacznijmy od początku. 

Wiem, że jest już 10 stycznia, ale właśnie dzisiaj czuję, że chcę podsumować poprzedni rok.

Jednym z ważniejszych i bardzo emocjonalnych wydarzeń dla mnie był mój pierwszy koncert happysad w Sosnowcu. Dokładnie 28 stycznia 2017. Może krótko o tym jak to się w ogóle stało, że byłam na tym koncercie. Ludzie z mojego otoczenia bardzo wpłynęli na to czego słuchałam w tamtym okresie i happysad był w tym wszystkim zdecydowaną większością i jak to ja postanowiłam, że pojadę na najbliższy koncert jaki będzie. Nie ważne, że trasa była wyprzedana, nie ważne, że to był dodatkowy koncert przeniesiony z innego terminu. Tak jak powiedziałam tak i zrobiłam. Bilety zdobyłam cudem, odkupiłam od kogoś kto nie mógł iść dosłownie kilka dni przed koncertem. Szalony wyjazd! Z pociągu w pociąg, zgubiona droga, zimno, mróz, podróż nocą z Sosnowca do Katowic, czekanie na pociąg i nocny powrót do domu. Czy było warto? Jak najbardziej. Ten koncert był iskierką która wszystko we mnie zapaliła. Nie skończyło się na jednym koncercie, a wręcz przeciwnie od tego wszystko tak na prawdę się zaczęło. 

Skoro już jesteśmy przy koncertach to może idźmy dalej. Następny koncert na który się wybrałam był to ponownie koncert zespołu happysad tym razem we Wrocławiu 31 marca 2017. Był to niezwykły koncert, bo po pierwsze odbył się on w ramach promocji nowej płyty co sporo go odróżniało od pierwszego, a po drugie był to tysięczny koncert zespołu przez co na set liście znalazły się zarówno te najnowsze jaki i najstarsze często zakurzone już utwory. Koncert trwał dość długo, ale mi to w żaden sposób nie przeszkadzało. 

Trzecim koncertem ubiegłego roku był koncert już dwa razy wymienianego w tym poście zespołu happysad. Opole 8 kwiecień 2017. Wyjątkowy jak każdy, ale czemu? Spotkałam na tym koncercie mojego bardzo dobrego kolegę którego nie widziałam już bardzo długi czas i było to niesamowite spotkanie, bo tak na prawdę dzięki niemu kilka lat temu poznałam ten zespół. No i najlepszy punkt programu. Z racji, że czekałam na kolegę który przyjedzie po mnie stałam przed salą koncertową i takim oto sposobem miałam okazję porozmawiać z członkami zespołu oraz menagerem. Niesamowite przeżycie. Fajnie jest porozmawiać z kimś kogo chwilę wcześniej widziało się na scenie. Jeśli chodzi o zespół? Świetni ludzie, mogła bym rozmawiać z nimi godzinami. Mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja. 

Kolejny koncert jest prezentem urodzinowy który zrobiłam przyjaciółce. A mianowicie Taco Hemingway 19 kwiecień 2017 Warszawa. Z racji tego, że tego artystę poznałam na moim pierwszym erasmusie i mam z nim wiele wspomnień chciałam pojechać na jego koncert, a że moja przyjaciółka jest częścią tego wszystkiego to nie wyobrażałam sobie mieć obok kogoś innego tylko ją. Zdobyć bilety na jego koncert to wyczyn i po raz kolejny sprawdziło się to, że jeśli chcę to potrafię. Niesamowity koncert, niesamowity artysta. Taka odskocznia od wszystkiego. Totalny luz. 

Na następnym koncercie znalazłam się przypadkiem, a mianowicie robiłam zdjęcia. Pomagałam przyjaciółce która pracuje w radiu i pisze artykuły o koncertach. Nie pamiętam dokładnej daty lecz wydaje mi się, że był to 21 kwietnia 2017. Koncert zespołu Room 94 we Wrocławiu. Mam sentyment do tego zespołu mimo, że już nie do końca ich słucham tak jak kiedyś, to od nich zaczęła się cała moja przygoda z koncertami. Dlatego kiedy przyjaciółka poprosiła mnie o pomoc długo się nie zastanawiałam. Koncert był super, fajnie wrócić do starych lat. Do tego skończył się jak każdy afterem z zespołem. Polecam.

No i nadszedł maj. A mianowicie majówka we Wrocławiu. Wybrałam się tylko na jeden dzień koncertów 2 maj 2017. Moim priorytetem był koncert Pawła Domagały. Ten człowiek nie dość, że dobrze radzi sobie jako aktor to z gitarą w ręku potrafi czynić cuda. Nie udało mi się pójść na koncert podczas trasy, bo ani miejsca ani terminy mi nie odpowiadały to jak zwykle znalazłam okazję. Można? Można! Nie ukrywam, że idealnie się złożyło ponieważ w tym samym dniu na majówce zaraz po niesamowitym Pawle koncert miał zespół Strachy na lachy. To muzyka którą pokazał mi mój tato dlatego z sentymentem i ciepłem w sercu szalałam na ich koncercie. I na koniec kiedy już dostałam się do pierwszego rzędu pod barierki wystąpił nie kto inny jak zespół happysad. W końcu pierwszy rząd na koncercie. Jak zwykle wspaniale. Uwielbiam takie wydarzenia, bo mimo, że krócej niż na normalnym biletowanym koncercie, ale mogłam posłuchać kilku artystów na jednej scenie. 

Dużo czasu nie minęło nim znalazłam się na kolejnym koncercie. Tym razem dwa dni, dwa koncerty i jeden kompromis. 3 czerwiec 2017 Hip-Hop Opole. Na tym wydarzeniu występował Taco Hemingway. Darmowy koncert Taco i ja mam go odpuścić? Namówiłam przyjaciółkę, aby ze mną pojechała ona się zgodziła pod warunkiem, że dzień później 4 czerwiec 2017 Rock Opole ja z nią pojadę na koncert Organka. Cieszę się z tego kompromisu, cieszę się, że ona się zgodziła i ja. Oba koncerty były niesamowite, a drugiego dnia kiedy stałyśmy pod sceną  nie przeszkadzał nam nawet deszcz. Kolejne koncerty pełne emocji. Oby tak dalej. 

No i już ostatni koncert zeszłego roku 3 lipca 2017 Tychy. Nic innego jak happysad po raz kolejny. Tym razem skoczyłam w okolicy na dni miasta z koleżanką tak, aby po prostu dobrze się bawić. Chłopaki nie zawiedli, spisali się świetnie jak zawsze. A ja znów w pierwszym rzędzie. Chyba to polubiłam. Podobno artysta ze sceny widzi tylko 3 pierwsze rzędy. Niesamowite było to, że chłopaki zagrali kilka piosenek których dotąd na żywo nie słyszałam. Mam nadzieję, że z każdym koncertem lista takich piosenek będzie się powiększać. 

I to by było na tyle z mojego, koncertowego życia 2017 roku. Mam nadzieję, że obecny rok będzie jeszcze bardziej owocny w koncerty, bo jak na razie zapowiada się super. Już kilka biletów leży w mojej szafce i czeka! 

Jeśli chodzi o jedno dość ważne, istotne wydarzenie. Uważam to za swoje osiągnięcie i jestem dumna z tego, że mi się to udało. Mowa tu o obronie pracy licencjackiej. Byłam leniwa, byłam oporna. Wszystko odkładałam na ostatni moment. Płakałam, krzyczałam, przeklinałam i nawet chciałam rzucić studia, ale się nie poddałam. 5 lipca 2017 dzień w którym ukończyłam pierwszy stopień studiów i uzyskałam tytuł licencjata. Dziękuję każdemu kto mnie motywował, kto krzyczał, szantażował i pocieszał. Gdyby nie wy pewnie nie poszło by mi tak dobrze. 

To chyba tyle z tych istotniejszych wydarzeń, jeśli chodzi o resztę to pojechałam na spontaniczne wakacje co do czego nie do końca wiem jakie mam uczucie. Pokochałam Wrocław i chętnie bym tam zamieszkała już teraz. Znów wyjechałam na studia do Portugalii, ale o tym innym razem. Z informacji stałych nadal pracuję w kinie i pewnie jeszcze trochę będę, nadal jestem blondynką chociaż pokochałam róż na mojej głowie i nadal studiuję, bo jednym z moich marzeń jest tytuł magistra. Małym wydarzeniem są też moje kolejne tatuaże, ale o tym też w osobnym poście. 

Jeśli chodzi o ten ledwo rozpoczęty rok? Szykuje się kilka dużych wyjazdów i wydarzeń, szykuje się kilka koncertów, szykuje się kilka zmian, ale o wszystkim na bieżąco. Nie mam postanowień, bo i tak ich nie dotrzymuję, a jeśli chcę coś zmienić to mogę to zrobić zawsze a nie z okazji nowego roku. Trzymajcie kciuki, żeby wszystkie plany się udały, a będzie na prawdę petarda. 

Wszystkiego dobrego! Żeby wasze plany, postanowienia i zmiany szły w dobrym kierunku! Dużo szczęścia. 

Jeśli chcecie obserwować moje życie na bieżąco najważniejsze wydarzenia i to co się aktualnie dzieje zapraszam na mojego instagrama Suzieee_xx oraz na snapchata Suzieee_xx


środa, 29 listopada 2017

#21 Netflix

Dzisiejszy dzień można uznać za ten w którym zostałam kompletnie stracona...

Moi drodzy przedstawiam wam największego pożeracza czasu, niszczyciela planów. Nie liczcie, że dzisiaj pójdziecie wcześniej spać, nie liczcie, że zrobicie dzisiaj projekt na jutro. Od teraz najpopularniejsze słowa jakie będą wam towarzyszyć to "Zrobię to jutro" czy też "Jeszcze tylko jeden odcinek". Panie i Panowie przed wami Netflix.

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o Netflix uważałam, że jest mi to całkowicie nie potrzebne, no, bo w końcu seriale to ja mogę oglądać gdzie indziej. Fakt mogę, ale ile trzeba się naszukać, ile reklam trzeba przetrwać. Zatem zaintrygowana nagłą popularnością tej ładnie nazwanej przez wikipedię "internetowej wypożyczalni" postanowiłam skorzystać z darmowego miesiąca użytkowania. Jest to świetna opcja na próbę, możemy przekonać się czy tak na prawdę jest to coś czego akurat potrzebujemy w życiu. Oglądałam filmy i seriale przez miesiąc po czym stwierdziłam, że kwota subskrypcji jest dość wysoka, aby kontynuować tą wspólną relację więc zrezygnowałam. Już jedna subskrypcja mi wystarczy (Spotify) w końcu muzyka jest dla mnie ważniejsza w życiu niż filmy i seriale. Oczywiście to nie oznacza, że nie oglądałam filmów i seriali, bo to robiłam, ale nie szukałam nowości, trzymałam się tego co oglądam czasami sięgnęłam po jakiś film i tyle. No i zawsze w życiu człowieka pojawia się taki moment kiedy pragnie się czegoś nowego. Mnie taki moment napadł podczas pobytu w Portugalii. Momentami miałam wręcz nadmiar czasu który wypełniałam nadrabianiem filmów, seriali, szukałam nowości. I tak oto narodził się pomysł odnowienia członkostwa Netflix tylko pozostaje kwestia ceny. Tu z pomocą przyszły przyjaciółki. Mamy razem jedno konto premium gdzie każda z nas ma swój profil i może oglądać to co tylko chce. Kwota jest mniejsza i zdecydowanie satysfakcjonująca dla każdej z nas. I wszyscy zadowoleni. 

Nie przedłużając mam dla was listę kilku seriali i kilku filmów które moje serce osobiści skradły i które znajdują się na mojej liście Netflix. Podam wam moje TOP 5 z czym kolejność jest całkowicie przypadkowa, bo po prostu nie potrafię wybrać z tych kilku najlepszego serialu czy filmy każdy ma w sobie coś innego co mnie urzekło. 

Seriale:
1. Stranger Things (Wszystkie sezony)
2.SKINS (Wszystkie sezony)
3.Trzynaście powodów 
4.The Walking Dead
5.Riverdale

Filmy:
1.#realityhigh
2.Avengers
3.Notatnik Śmierci
4.Opiekun
5.Strażnicy Galaktyki

Podsumowując Netflix to świetne rozwiązanie. Można tam znaleźć masę ciekawych filmów i seriali, każdy znajdzie coś dla siebie. Do tego kiedy zbierzemy się grupką znajomych nawet cena nie jest przerażająca, bo w przypadku 4 osób jest to 13 zł za osobę. Asortyment Netflix ciągle się powiększa o nowe filmy i seriale zarówno te orginalne które znajdziemy tylko na Natflix, ale i inne popularne. Zdecydowanie polecam subskrypcję bo na prawdę wart mimo, że na prawdę troszeczkę uzależnia szczególnie kiedy znajdziemy dobry serial. Będzie to idealne na długie zimowe wieczory i nie tylko! 



Zapraszam na mojego instagrama: Suzieee_xxSnap: Suzieee_xx



piątek, 24 listopada 2017

#20 Black Friday

Hi Everyone!

Długo myślałam nad tym o czym powinien być dzisiejszy post. Zdecydowałam, że z racji tego, że skorzystałam z promocji z okazji Black Friday to pokarzę wam co udało mi się kupić. Nie Jest tego za dużo, ale jestem na prawdę zadowolona. Ceny będę podawała w euro bo wszystko jest kupowane w Portugalii.

Zacznijmy od H&M (20% zniżki na cały asortyment)

Czarne spodnie dresowe ze ściągaczami cena początkowa 9,99 Euro po przecenie 8,00 Euro.
Moje ulubione dresy ostatnio zakończyły swój kilkuletni żywot dlatego postanowiłam zakupić nowe. Lubię chodzić w dresach po domu, wyjść na zakupy czy przede wszystkim są idealne na długie podróże samolotem. Must have w mojej szafie.

Bordowa koszulka Basic DIVIDED cena początkowa 4,99 Euro po przecenie 3,99 Euro
Bordowy to ostatnio kolor który pokochałam, a że w mojej szafie króluje szarość i czerń postanowiłam to trochę zmienić i zaczęłam od tej koszulki. Uwielbiam ubrania proste i pasujące do każdej stylizacji.

Maseczka oczyszczająca TEA TREE cena początkowa 2,99 Euro po przecenie 2,39 Euro 
Już od dawna chciałam wypróbować maseczkę z H&M, ale jakoś zawsze je mijałam, a dzisiaj stwierdziła, że najwyższa pora na próbę skoro jest przecena. Jak tylko przetestuję to na pewno pojawi się opinia na blogu. 

Kolejny sklep to Calzedonia (50% zniżki na wybrane produkty)

Brokatowe skarpetki GLITTER NERO cena początkowa 3,95 Euro po przeceni 1,95 Euro.
Już od dłuższego czasu marzyły mi się całe brokatowe skarpetki. Uwielbiam brokat i uwielbiam skarpetki dlatego to idealne połączenie. Zazwyczaj gdy już jakieś znalazłam cena mnie odrzucała, ale tym razem wręcz przyciągnęła  mnie i tak oto są w mojej kolekcji. 


Rajstopy Party Collection NERO Cena 12,95 Euro (Ten produkt kupiłam w regularnej cenie.
Zazwyczaj nie kupuję tak drogich rajstop, ale pewnego dnia kiedy przechodziłam zobaczyłam je na wystawie sklepowej i od razu wiedziałam, że muszę je mieć. Rajstopy z motywem zakolanówkowym zakończone potrójnym wiązaniem wstążką z brokatem i kokardką. Cudeńka, aż nie mogę się doczekać żeby je założyć. 

I ostatni sklep Lefties (od 20% do 50% zniżki) 
T-shirt Cena początkowa 3 Euro po przecenie 2,40 Euro
Tego nigdy za wiele a szczególnie po takiej cenie i z tak fajnym napisem. Chyba pasuje do mnie Trouble Maker.

T-shirt T-shirt Cena początkowa 3 Euro po przecenie 2,40 Euro
Kolejny T-shirt. Tym razem czerwony. To chyba moja pierwsza czerwona koszulka. Ciekawy wzór i ciekawy napis. Za taką cenę żal było nie kupić.

Bluza Cena początkowa 6 Euro po przecenie 4,80 Euro 
Bardzo cienka bluza. Będzie idealna na podróż. Kolor czerwono-bordowy rozbudzi trochę moje stylizacje. 

Jestem bardzo zadowolona z tych zakupów. Ciesze się, że udało mi się kupić te rzeczy. Większość to coś co na pewno się przyda. Znalazła się też mała zachcianka w postaci skarpetek. Uważam ten piątek zdecydowanie za udany. Teraz pora na odpoczynek i jakiś film. Już wkrótce kolejny post.
Przepraszam za kiepską jakoś zdjęć, ale ani aktualna pogoda ani światło w moim pokoju nie pozwalają na zrobienie dobrych zdjęć. 

Zapraszam na mojego instagrama: Suzieee_xx
Snap: Suzieee_xx
Thank You. 
See You Soon!
Suzie xx

środa, 22 listopada 2017

#19 Update. It's me again!

Hi Everyone!

Nawet nie wiem od czego zacząć. Minął ponad rok od mojego ostatniego postu na tym blogu. Tyle sobie obiecywałam, że będę systematycznie pisać, że będzie super... 
Jak zwykle skończyło się tylko i wyłącznie na obietnicach! 

Może zacznę całkiem od początku?
Cześć, jestem Zuza. Aktualnie mam 22 lata. Nadal mieszkam małej miejscowości na Opolszczyźnie (Kędzierzyn-Koźle). Nadal studiuję turystykę i rekreację na Politechnice Opolskiej i nadal pracuję w kinie.
Można powiedzieć, że coś w moim życiu nadal jest takie samo, no nie do końca. 
Trochę czasu minęło więc w pierwszym powrotnym poście poruszę kilka kwestii, które się zmieniły i tematy postów które się pojawią. Postaram się dodawać dwa posty tygodniowo. Jeden będzie na pewno, a drugi zależy od pomysłu i czasu. 

Ok więc mała aktualizacja. 
Nadal studiuję turystykę, ale jestem już na magisterce w związku z tym planuję jeden post odnoście 3 lat tego kierunku, pracy licencjackiej, obrony. 
Erasmus. W związku z tym pojawi się kilka postów. Dlaczego? Aktualnie spędzam kolejne miesiące w Portugalii, tak że jest to mój drugi Erasmus. Tu pojawią się posty odnośnie samego programu, mojej decyzji i odczuć, porównania dwóch portugalskich miejscowości, możliwości, samego studiowania i wycieczek. 
Koncerty, Tego nie może zabraknąć na moim  blogu. Przybliżę wam kilka koncertów na których byłam. Taco Hemingway, happysad, Organek, Paweł Domagała.
Moje włosy. To też dość ciekawy temat, ponieważ  lubię eksperymentować z kolorami i w końcu znalazłam dobrą i zaufaną fryzjerkę.
Tatuaże. Pojawiły się nowe na moim ciele. Więc chyba warto o nich wspomnieć.
Oczywiście to co lubię się zmieniło dlatego też nie zapomnijmy o ulubieńcach. 
Nie zabraknie też testowania produktów. Będą takie które otrzymałam od różnych firm po przez udział w różnych akcjach czy ankietach, oraz takie które sama kupiłam, a są zdecydowanie warte polecenia. 
No tak nie zapomnijmy o temacie który jest stale obecny w moim życiu czyli odchudzania. Jakoś mi to nie wychodzi, ale nadal się staram.
Będzie też aktualizacja mojej kolekcji płyt i mojej toaletki bo w tych kwestiach zaszło kilka zmian. Sama chętnie porównam stare posty z nowymi. 
I oczywiście bieżące posty, jak zakupy, święta, prezenty, podróże i to co aktualnie się u mnie dzieje. 

Na koniec mam dla was moje aktualne zdjęcie i zapraszam na nowy post już w piątek. 


Zapraszam na mojego instagrama: Suzieee_xx
Snap: Suzieee_xx
Thank You. 
See You Soon!
Suzie xx


poniedziałek, 3 października 2016

#18 The Vamps Kraków

Hi Everyone!

Jakimi słowami mam zacząć ten wpis? Nie mam pojęcia. Trzy dni temu przeżyłam jedną z najwspanialszych nocy mojego życia, a stało się to za sprawą koncertu The Vamps w Krakowie..
Może najprościej będzie jak zacznę od początku. Nie planowałam wyjazdu na ten koncert, ale dzięki mojej przyjaciółce miałam bilet z czego strasznie się cieszyłam. Może i The Vamps to nie szczyt moich koncertowych marzeń i nie jest (a raczej był) zespół od którego się uzależniłam, ale mimo wszystko radość była wielka jak przy każdym koncercie. Piosenki chłopaków znam i nawet czasami słucham, strasznie działa na mnie głos Brada bo ma w sobie coś wyjątkowego, ale nic poza tym.
Aż do dnia koncertu...

Stanie w kolejce zawsze wiąże się z wieloma przeżyciami. Zaczyna się od poznawania wielu nowych ludzi, w końcu na koncertach jest to nawet wskazane, jesteśmy jedną rodziną. Były też kłótnie a wręcz walka o to kto wejdzie pierwszy. Jednym słowem szaleństwo.
Moment otworzenia bramek był totalnym szokiem. Gdyby nie koleżanka która trzymała mnie za rękę tłum by mnie porwał, ale gdy już sprawdzili mój bilet.... nie sądziłam, że potrafię tak szybko biegać. Jest mam to, drugi rząd, koniec wybiegu, czy może być lepiej? (Tak pierwszy rząd i barierki były by o wiele lepsze) Czekając na rozpoczęcie koncertu rozmawiałam z dziewczynami do o koła mnie. Dzięki temu miło minął mi czas oczekiwania. No i się zaczęło...
Na początek support Young Stadium Club tu muszę przyznać pozytywnie się zaskoczyłam. Była moc, była energia. Dobre kawałki, muzyka zostająca w głowie i te teksty piosenek. Jeśli rolą supportu jest rozgrzanie publiczności przed głównym wykonawcą to YSC spisali się genialnie i tak właśnie zrobili. Idealnie pasowali jako support The Vamps.



Kiedy support zszedł ze sceny wiedziałam, że już lada moment zobaczę The Vamps. Czekałam na to jak cała reszta ludzi stojących w o koło. Zawsze chciałam zobaczyć czołówkę?/ intro? przed koncertem, którą zespół nagrywa na daną trasę. I zobaczyłam, pierwszy raz w życiu strasznie się cieszyłam. To był ten moment w którym emocje zaczęły ze mną wygrywać. Łzy leciały strumieniami. Znów to wspaniałe uczucie, że zobaczę kogoś kto robi coś wspaniałego, kogoś kto samym faktem, że jest gdzieś na drugim końcu świata sprawia, że czuję się dobrze. Zdążyłam tylko powiedzieć przyjaciółce, że chcę dotknąć włosów Brada i nagle bum.... Zgasło światło i się zaczęło, Każdy po kolei wchodził na scenę Tristan, James, Connor i na koniec z hukiem wbiegł Bradley. I zaczęła się zabawa, walka z emocjami. Nie mogła uwierzyć w to co się dzieje, Było niesamowicie, Płakałam na pierwszej piosence której kompletnie nie pamiętam. Później odrobinę się uspokoiłam do momentu aż nie usłyszałam fragmentu Perfect- One Direction To już nie był płacz.. Nie potrafiłam się ogarnąć. Zrozumiałam ile chłopaki z The Vamps dla mnie znaczą, może to i głupie, że przy coverze innego zespołu, a nie przy ich własnej piosence, ale właśnie ta piosenka pokazała mi, że oni zawsze byli w moim sercu, ale zawsze w cieniu One Direction, ale to oni są realni, oni są, ich mogę zobaczyć, oni nadal tworzą, razem, są jak rodzina, mają trasę, wydają kolejne płyty, wstyd mi, że wcześniej tak bardzo ich nie doceniałam, ale jak to się mówi lepiej późno niż wcale. Dali mi siłę, energię, dali mi coś czego od dawna potrzebowałam. Stanie w drugim rzędzie miało swoje plusy w pewnym momencie Bradley usiadł na końcu wybiegu, był tak blisko, był dokładnie na wyciągnięcie mojej ręki. Kolejny moment który mnie zaskoczył? Tristan. Nawet nie zauważyłam kiedy zniknął z za perkusji, bawiłam się, śpiewałam i nagle BUM! Tristan Evans stoi przede mną na końcu wybiegu z mikrofonem w ręku i rapuje. Nie wiedziałam czy mam mdleć? Krzyczeć? Piszczeć? Coś niesamowitego. Niesamowita różnorodność na koncercie. W jednym momencie na scenie widzę całą czwórkę za chwilę stoi tylko James i Connor i śpiewają we dwóję. Chwilę później na środku sceny stoi Bradley z gitarą i prosi byśmy zapalili lampki w naszych telefonach i zaczyna śpiewać piosenkę na której najbardziej mi zależało Shout About It płakałam. Byłam zachwycona. Nie potrzebowałam niczego więcej w tamtym momencie, Warto również wspomnieć o tym jak podczas Can We Dance Brad zszedł ze sceny tuż pod same barierki. Był jeszcze bliżej, a ja dotknęłam jego włosów. Zrobiłam tak jak chciałam. Ten chłopak nigdy nie przestanie mnie zadziwiać, w pewnym momencie usiadł za perkusją Tristana i myślę sobie ok, może coś tam zagra, ale nie oczekiwałam tego co się stało. Bradley Will Simpson na prawdę potrafi genialnie grać na perkusji, aż wbiło mnie w ziemię. Chociaż jeśli chodzi o perkusję to solówka Tristana zmiotła mnie z powierzchni ziemi, zawsze miałam słabość do perkusistów i ten koncert to tylko potwierdził. Byłam już na nie jednym koncercie, ale pierwszy raz widziałam by ktoś tak dobrze, z taką energią i z takim zaangażowaniem grał na perkusji. I ten moment kiedy myślisz, że to już koniec, a tu nagle na scenie pojawiają się klawisze, a chwilę później zasiada za nimi Brad. Tris, James i Connor również pojawili się na scenie. Jeszcze jedna piosenka, jeszcze chwila, ostatnia. Teraz już chyba nikt nie powstrzymywał swoich łez. Emocje zeszły z wszystkich. 
Niesamowity koncert, Masa energii na scenie, istne szaleństwo. Obietnice, o powrocie. Miłe słowa o tym, że Polska jest wspaniała, że fanki są so sexy. Kiedy chłopcy zniknęli ze sceny wszyscy zaczęli się przytulać. Jesteśmy rodziną, wielką i silną rodziną. 
Żadne słowa tak na prawdę nie są w stanie opisać tego jak się tam czuła, wiem tylko jedno:
Kocham The Vamps całym sercem i są dla mnie bardzo ważni, a koncerty dają mi tak wiele, że potrzebuję ich więcej i więcej w swoim życiu. 





Dziękuję, każdej poznanej osobie, każdej osobie z którą byłam, rozmawiałam. Dziękuję wszystkim razem i każdemu z osobna. Wielkie dzięki również dla Coca-Coli za organizację tego koncertu. Oby więcej taki koncertów bo są na prawdę świetne. Ogromne podziękowania należą się również mojej przyjaciółce dzięki której byłam na tym koncercie. Ale największe powinny trafić do Tristana, Bradleya, Jamesa i Connora za to jak wiele dla nas robią i jak wspaniali są. Oby szybko wrócili.

Po koncercie poszłam do klubu, Rozerwać się, pobawić, odsunąć w czasie depresję po koncertową czy może po prostu w pełni wykorzystać czas spędzony w Krakowie. Cóż, nie sądziłam, że będzie to moje najlepsze wyjście do klubu dobrze się bawiłam, a obok mnie był Connor, Tristan i Bradley. Nikt nie traktował ich jak "gwiazdy" byli tak jak każdy, byli tam po prostu młodymi ludźmi którzy się dobrze bawią w klubie. Czemu nie mam zdjęć? Po prostu nie chciałam, to był ich wolny czas, każdy na taki zasługuje, a dla mnie ważniejsze są wspomnienia i to, że tak po prostu byli blisko mnie, nie potrzebuję do tego zdjęcia. Wszyscy się dobrze bawiliśmy.

Jedna z najwspanialszych nocy w moim życiu. Chyba polubiłam Kraków bo za każdym razem nie przestaje mnie zadziwiać. Oby więcej takich koncertów w moim życiu, obyśmy jeszcze raz mogli się spotkać w takim samym jak nie większym gronie na kolejnym w Polsce koncercie The Vamps. Teraz nie pozostaje nam nic tylko czekać na ogłoszenie kolejnej trasy. 



Zapraszam na mojego instagrama: Suzieee_xx
Snap: Suzieee_xx
Kontakt ze mną: Suchar611@gmail.com

Thank You. 
See You Soon!
Suzie xx